W tym artykule przeczytasz o:
- historii i idei Festiwalu Hipolita i Ludwiki;
- X Warszawskiej Parady Rowerowej i zaangażowaniu lokalnych społeczników;
- atrakcjach tegorocznej edycji, w tym corocznym pieczeniu chleba.
Święto, które wyrasta z historii
Festiwal Hipolita i Ludwiki to wyjątkowa inicjatywa o charakterze oddolnym, organizowana przez Stowarzyszenie Mieszkańców i Przyjaciół Kolonii Wawelberga przy wsparciu m.st. Warszawy oraz Wolskiego Centrum Kultury. To wydarzenie, które od lat łączy historię z teraźniejszością, kulturę z sąsiedzką integracją, a pamięć o przeszłości z energią współczesnej Warszawy. Tegoroczna, 12. edycja festiwalu odbyła się 6 września 2026 roku i ponownie pokazała, jak wiele może powstać dzięki zaangażowaniu mieszkańców, społeczników, artystów i przyjaciół tego niezwykłego miejsca.

Festiwal ma swoje głębokie korzenie w historii Kolonii Wawelberga – najstarszego istniejącego osiedla mieszkaniowego w Warszawie, ufundowanego przy ul. Górczewskiej 15 przez wybitnego filantropa Hipolita Wawelberga i jego żonę Ludwikę. Ich idea wykraczała daleko poza samo zapewnienie mieszkań. Wawelbergowie wierzyli, że edukacja, kultura i godne warunki życia mogą realnie zmieniać społeczeństwo i przełamywać bariery ekonomiczne oraz społeczne. Kolonia miała być miejscem, w którym mieszkańcy nie tylko znajdą dach nad głową, ale także będą mogli rozwijać się, uczyć i budować wspólnotę.
Ewa i Andrzej Chybowscy – od pomysłu do tradycji
Właśnie do tej idei nawiązuje współczesny festiwal. Jego geneza wiąże się z potrzebą ożywienia niezwykłego, przez lata nieco zapomnianego miejsca, przypomnienia jego historii oraz stworzenia przestrzeni, w której mieszkańcy mogą spotkać się nie tylko jako sąsiedzi, ale również jako uczestnicy wspólnego wydarzenia kulturalnego.
Pomysłodawcami i osobami szczególnie zaangażowanymi w rozwój tej inicjatywy są Ewa i Andrzej Chybowscy ze Stowarzyszenia Kolonii Wawelberga. To dzięki ich społecznemu zaangażowaniu oraz pracy wielu osób festiwal z kameralnego przedsięwzięcia wyrósł na wydarzenie, które na stałe wpisało się w kalendarz wolskich imprez.

Od początku ważna była idea, aby wydarzenie nie było kolejną imprezą organizowaną wyłącznie dla mieszkańców, ale przede wszystkim razem z nimi. Dzięki temu kolejne edycje festiwalu stawały się okazją do poznawania sąsiadów, wspólnego odkrywania historii Kolonii i uczestniczenia w kulturze blisko własnego domu.
Rowerami na festiwal – jubileuszowa parada
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów festiwalu jest Warszawska Parada Rowerowa. Jej kolejne odsłony stały się nie tylko efektownym rozpoczęciem święta Kolonii, ale także okazją do wspólnej zabawy, spotkania mieszkańców i pokazania, że rower może być symbolem miejskiej wspólnoty, aktywności i swobody.
Od lat w organizację parady zaangażowany jest Hubert Malczewski z Woli Mieszkańców. Jego konsekwentna praca przy tym wydarzeniu sprawiła, że parada stała się ważnym punktem programu i rozpoznawalnym znakiem festiwalu. To właśnie dzięki takim osobom, które przez lata niezmiennie poświęcają swój czas i energię na działania społeczne, inicjatywy lokalne mogą rozwijać się i nabierać trwałego charakteru.

Tegoroczna edycja była szczególna także dlatego, że na ulice Warszawy po raz dziesiąty wyruszyła Warszawska Parada Rowerowa. Kolorowy peleton, uczestnicy na rowerach i przygotowane stylizacje wprowadziły festiwalową atmosferę jeszcze zanim rozpoczęła się główna część wydarzenia. W tym roku parada wyruszyła spod Ogrodów Ulricha w pobliżu CH Wola Park. Była to wyjątkowa okazja do poznania historii różnych części Woli, m.in. hisorii fabryki domów na Jelonkach, Parku Moczydło, osiedla Syrkusów na Kole, a także o bieżących problemach społecznych jak afera związana z gruntem na terenie Spółdzielni Mieszkaniowej "Koło". Na poszczególnych przystankach parady opowiadali zarówno varsavianiści jak i dzielnicowi radni.
Wjazd X Warszawskiej Parady Rowerowej na teren festiwalu był symbolicznym otwarciem dnia pełnego spotkań, muzyki, sztuki i rozmów. Nie zabrakło również konkursu na najlepszą stylizację kolarską, który podkreślił nieformalny, radosny charakter całego przedsięwzięcia.
Muzyka, teatr i sztuka na zielonych podwórkach
Zielone podwórka Kolonii Wawelberga przez cały dzień tętniły życiem. Tegoroczny program był niezwykle różnorodny i został przygotowany tak, aby każdy z uczestników mógł znaleźć coś dla siebie. Na scenie głównej festiwal zainaugurowało powitanie gości oraz uroczysty wjazd parady rowerowej. Później przyszedł czas na teatr, muzykę, debatę, spotkania i prezentacje artystyczne.
Najmłodsi widzowie mogli obejrzeć spektakl „Petson i Findus” w wykonaniu Teatru Baza. Dla dorosłych przygotowano między innymi nastrojowy spektakl muzyczny „La Vie en Rose” w reżyserii Konrada Żygadły.
Muzyczna część programu była niezwykle szeroka – od koncertu Moniki Kowalczyk, przez muzykę hiszpańską w wykonaniu Katarzyny Bąkowskiej, Krzysztofa Gerusa i Małgorzaty Wołyńczyk, po występ Bartosza Smorągiewicza Ensemble. Dzięki tak różnorodnej ofercie festiwalowa scena stała się miejscem spotkania rozmaitych muzycznych wrażliwości.

Pamięć o historii i ważne rozmowy
Nie zabrakło także ważnych tematów związanych z historią i polską kulturą. Debata „Wawelberczycy dla Polski” była okazją do rozmowy o dziedzictwie mieszkańców Kolonii oraz ich wkładzie w historię kraju.
Szczególnym punktem programu był również koncert poświęcony twórczości związanej z Jackiem Kaczmarskim, Przemysławem Gintrowskim i Zbigniewem Łapińskim, podczas którego wystąpili Mirosława Czyżykiewicz, Jacek Bończyk i Hadriana Filipa Tabęckiego.
Te elementy programu przypominały, że festiwal nie jest wyłącznie wydarzeniem rozrywkowym – jest również przestrzenią pamięci, refleksji i rozmowy o wartościach ważnych dla kolejnych pokoleń.
„Teren Kolonii” – sztuka blisko mieszkańców
Równie dużo działo się w „Terenie Kolonii”. To właśnie tutaj można było najlepiej poczuć kameralny, sąsiedzki charakter imprezy. Uczestnicy mogli zobaczyć plenerowe przedstawienie „Tam, gdzie rosły buki” w reżyserii Konrada Żygadły, odwiedzić wystawę Czytelni Naukowej im. Ludwiki Wawelberg oraz zapoznać się z projektem „Portret kobiety w masce, czyli nasze ja w relacji ze światem”.

Dużym zainteresowaniem cieszyły się działania warsztatowe. Uczestnicy mogli wziąć udział w warsztatach z Polskiego Języka Migowego „Migamy o Linorycie”, prowadzonych z Tomkiem Grabowskim, a także zobaczyć wystawę malarską otwartej pracowni Rajmunda Gałeckiego. Miłośnicy sztuki mogli spróbować swoich sił podczas pleneru malarskiego z Magdaleną Czyżykiewicz-Janusz.
Kolonia jako scena i miejsce spotkania
Całość uzupełniały wystawy towarzyszące, w tym „Sam na sam” Mirosława Czyżykiewicza oraz prezentacje przygotowane przez Wolskie Centrum Kultury. Dzięki temu przestrzeń Kolonii zmieniła się na jeden dzień w otwartą galerię, scenę teatralną, salę koncertową i miejsce spotkań.
Granice między artystami a publicznością, mieszkańcami a gośćmi czy organizatorami a uczestnikami stawały się mniej widoczne. Festiwal działał przede wszystkim jako wspólne doświadczenie – wydarzenie, które pozwalało być razem i jednocześnie odkrywać wyjątkową przestrzeń Kolonii Wawelberga.
Pieczenie chleba i warsztaty
Dużym zainteresowaniem, jak co roku, cieszyły się warsztaty wypieku chleba z Arturem Chlebkiem Ziemackim. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych punktów programu Festiwalu Hipolita i Ludwiki, który powraca podczas kolejnych edycji. Wspólne przygotowywanie i pieczenie chleba doskonale wpisuje się w sąsiedzki charakter wydarzenia – jest okazją nie tylko do poznania tradycyjnych sposobów wypieku, ale przede wszystkim do wspólnego spędzenia czasu i rozmowy. Chleb, kojarzący się z domem, wspólnotą i dzieleniem się, stał się tu naturalnym symbolem festiwalowej idei budowania więzi między mieszkańcami.

Dziedzictwo Wawelbergów wciąż żywe
I właśnie w tym tkwi jego największa wartość. Festiwal Hipolita i Ludwiki nie jest wydarzeniem organizowanym wyłącznie „dla mieszkańców”. Jest wydarzeniem tworzonym razem z nimi. Jego siłą jest oddolność, zaangażowanie społeczne i przekonanie, że lokalna historia może być żywą częścią współczesnego miasta. Kolonia Wawelberga nie staje się na jeden dzień dekoracją festiwalu – to ona jest jego bohaterem.
Dwunasta edycja pokazała również, że idee Hipolita i Ludwiki Wawelbergów pozostają aktualne. Ich przekonanie, że kultura, edukacja i dobre warunki życia mogą budować silniejszą wspólnotę, znajduje współczesne odbicie w działaniach mieszkańców i społeczników. Parada rowerowa, koncerty, spektakle, wystawy, warsztaty i rozmowy są różnymi formami tej samej idei: tworzenia miejsca, w którym ludzie chcą być razem.
Ludzie, dzięki którym festiwal trwa
Za powodzeniem festiwalu stoją konkretni ludzie – organizatorzy, wolontariusze, artyści, mieszkańcy i społecznicy. Szczególne miejsce zajmują wśród nich Ewa i Andrzej Chybowscy, związani ze Stowarzyszeniem Kolonii Wawelberga i od lat zaangażowani w rozwijanie idei festiwalu, oraz Hubert Malczewski z Woli Mieszkańców, którego wieloletnia praca przy Warszawskiej Paradzie Rowerowej stała się ważną częścią tego święta.

To właśnie takie konsekwentne, społeczne zaangażowanie sprawia, że inicjatywa może trwać przez kolejne lata i przyciągać coraz więcej osób. Festiwal jest dowodem na to, że lokalna aktywność nie musi być krótkotrwałym projektem – może stać się tradycją przekazywaną kolejnym pokoleniom.
Więcej niż jednodniowa impreza
Festiwal Hipolita i Ludwiki jest więc czymś więcej niż jednodniową imprezą kulturalną. To opowieść o miejscu, jego mieszkańcach i pamięci, która nie chce pozostać zamknięta w archiwach. To także przykład tego, jak historia może inspirować współczesne działania i jak lokalna społeczność może wspólnie budować swoją tożsamość.
A gdy kolorowy peleton X Warszawskiej Parady Rowerowej wjeżdża na teren Kolonii, rozpoczyna się nie tylko festiwal – rozpoczyna się kolejne spotkanie ludzi, których łączy Wola, Warszawa i wyjątkowe dziedzictwo Kolonii Wawelberga.


Napisz komentarz
Komentarze