Styczeń - Na Kole odbyła się Wigilijna Herbatka Sąsiedzka. “Wszystko zaczęło się od śmieci”
Styczeń w Gazecie Woli rozpoczął się od wywiadu z dwoma mieszkankami Koła - Ewą Korzeniowską i Joanną Krawczyk, które między ulicami Raszei i Magistracką zastawiły świąteczny stół, przy którym zasiedli wspólnie sąsiedzi i sąsiadki z okolicznych bloków. Wszystko po to, by się poznać i zachęcić do wspólnych aktywności.
- Pomysł na tę inicjatywę wyszedł z tego, że brakowało nam trochę oddolnej i lokalnej aktywności na Kole. Co prawda wiele działań dzieje się w Domu Społecznym na Obozowej, ale mimo wszystko mamy poczucie, że jako sąsiedzi mało się znamy. Niewiele rzeczy dzieje się w sposób spontaniczny. W okolicy nie ma żadnych wyprzedaży garażowych, nie ma kawiarni. Jest bardzo mało takiej widocznej działalności, która by pokazywała, że są ludzie, którzy chcą coś zrobić ze sobą dla innych ludzi albo w ogóle razem z innymi ludźmi. I temu między innymi służyła nasza inicjatywa – by poznać się z osobami, których nie znamy, a które mieszkają przecież tak blisko nas. - mówiła Ewa Korzeniowska, współinicjatorka inicjatywy.
- Zrobiłyśmy wspólnie wigilijną herbatkę sąsiedzką. Od początku chciałyśmy, aby było to spotkanie kameralne. Między blokami, pośród zieleni. Tam, gdzie nie ma samochodów i panuje swobodna, niezobowiązująca atmosfera. Powiesiłyśmy kilkanaście plakatów, napisałyśmy z zaproszeniem do kilku najbliższych Wspólnot Mieszkaniowych, zaprosiłyśmy naszych znajomych oraz sąsiadów i sąsiadki pocztą pantoflową. I wyszło dokładnie tak, jak chciałyśmy. W świątecznej herbatce uczestniczyło około 60 osób, czyli akurat, jak na takie niezobowiązujące wydarzenie - nie za mało, ale też nie za dużo. Zależało nam na tym, aby nie było to wydarzenie masowe, a dostosowane również do naszych możliwości organizacyjnych. Dzięki temu było spokojnie i przyjemnie. Wszystko nam sprzyjało: i pogoda, i sąsiedzi, i instytucje. Wręcz szło jak po maśle. Ale to co nas pozytywnie zaskoczyło, to fakt, że przyszły także osoby młode, przyszli rodzice z dziećmi, także udało się dotrzeć do całkiem sporej i bardzo przyjemnej, zróżnicowanej grupy osób. W Herbatce uczestniczyło też mnóstwo starszych sąsiadek, które przyszły naprawdę licznie. Na wydarzenie Wolskie Centrum Kultury przyniosło reprodukcje pocztówek prezentujących Wolę w latach 50-tych i 60-tych i bardzo dużo rozmów toczyło się wokół tego, jak kiedyś się mieszkało i żyło na Kole oraz jak wyglądały te relacje społeczne, a przede wszystkim sąsiedzkie. Sąsiadki opowiadały nam, jak ludzie dobrze się znali i utrzymywali bliskie relacje. Wynikało to oczywiście z tego, że czasy i warunki życia były inne, więc ludzie byli bardziej uzależnieni od siebie, bo często od znajomości zależało chociażby zdobycie jakichś dóbr. Nie było komputerów, trzeba było się spotkać osobiście. Opowiadały nam też, jak wyglądało życie na osiedlu - że sąsiedzi się spotykali, dzieci się bawiły, było boisko do siatkówki. Przestrzeń sprzyjała temu, by ludzie naturalnie mogli coś ze sobą zrobić. Stąd też sąsiadki były zachwycone pomysłem wspólnego spotkania. - dodała Joanna Krawczyk.
Luty - Na Stawkach powstanie punkt sanitarny i poradnictwa medycznego dla osób w kryzysie bezdomności
W lutym informowaliśmy o nachodzącej modernizacji budynku przy ul. Stawki 27, w którym przez wiele lat działało schronisko dla kobiet i samotnych matek z dziećmi. W 2022 roku schronisko przy Stawkach zakończyło swoją działalność. Placówka Emaus prowadzona była przez Fundację „Domy Wspólnoty Chleb Życia”, na czele zarządu której stoi Siostra Małgorzata Chmielewska, znana polska społeczniczka. Nie znamy dokładnych przyczyn, z których dom dla kobiet na Stawkach przestał funkcjonować. Jednak raptem kilka miesięcy później, w lutym 2023 r. fundacja prowadzona przez Chmielewską otworzyła Dom Matki Bożej Serdecznej przy ul. Foliałowej 10 we Włochach dla nawet 80 osób w kryzysie bezdomności. Powstał tam nowoczesny budynek, pod budowę którego miasto przekazało działkę. Realizacja została doceniona w X. edycji Nagrody Architektonicznej m.st Warszawy i uhonorowana I nagrodą w kategorii architektura mieszkaniowa.
Od tego czasu niewielki, parterowy budynek stoi nieużytkowany. Okazało się, że nieruchomość została przekazana w zarządzanie dla Warszawskiego Centrum Integracji „Integracyjna Warszawa” z przeznaczeniem na cele społeczne. W tym roku centrum prowadziło adaptację budynku na punkt sanitarny i poradnictwa medycznego dla osób w kryzysie bezdomności. Jednak pomimo zakończonej modernizacji jak dotąd w budynku nie rozpoczęła się działalność.

Marzec - Choć jest wysiedlona, nadal ktoś w niej zamieszkuje. Kamienica przy Studziennej popada w ruinę
W marcu najchętniej czytanym artykułem okazał się materiał o kamienicy przy ul. Studziennej 5. O tym adresie na warszawskich Odolanach było głośno kilka lat temu za sprawą nakazu opróżnienia budynku, który z powodu złego stanu technicznego obiektu został w 2017 r. wydany w przez Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Kamienica ta powstała jeszcze przed II wojną światową, w 1932 r. z inicjatywy Bolesława i Michaliny Bucholców. W czasach przedwojennych była częścią dawnej ul. Sieradzkiej, której ślady niemal całkowicie zniknęły z dzisiejszej mapy Warszawy. Stąd też jej położenie nie pasuje do współczesnego układu ulic.
- Do lat 50. XX wieku budynek stał przy ulicy Sieradzkiej, która znajdowała się przy południowej elewacji domu. Prowadziła ona na skos od Wolskiej do Włoch, włączając się w obecny bieg ulicy Potrzebnej. Budowa stacji towarowej na Odolanach, przerwała jej bieg. Wyznaczając miejsce na budowę zakładów przemysłowych przeprowadzono ulicę Jana Kazimierza, która przechodzi przez dawne podwórze znajdujące się przy domu Bucholców. Ulica Sieradzka została skrócona do krótkiego fragmentu pomiędzy Wolską i Hubalczyków. Jedyna pamiątką po jej dawnym przebiegu jest kamienica Bucholców – tłumaczy Patrycja Jastrzębska, autorka inicjatywy „Tu Było, Tu Stało”.
Sprawą popadającej w ruinę kamienicy przy ul. Studziennej 5 zainteresowała się radna dzielnicy Wola Anna Grzelak, która skierowała do zarządu dzielnicy interpelację w sprawie zabezpieczenia budynku, który jest obecnie mocno zdewastowany. Jak relacjonuje, otwarty dostęp do nieruchomości sprawia, że wchodzą do niego zarówno osoby w kryzysie bezdomności, jak i miłośnicy eksploracji miejskiej (tzw. urbexu).
- Sygnały otrzymane przez jednego z mieszkańców wskazują na to, że opuszczona kamienica jest nadal dziko zamieszkiwana. Drzwi wejściowe nie są w żaden sposób zabezpieczone, co stwarza możliwość przebywania wewnątrz budynku osób koczujących bądź też “zwiedzających”. Tego typu opuszczone miejsca są bowiem popularne wśród amatorów tzw. urbexu, często także dzieci i młodzieży. – mówiła radna Grzelak ze Stowarzyszenia Wola Mieszkańców.
W odpowiedzi na jej pismo, wiceburmistrz Woli Wojciech Lesiuk poinformował, że kamienica nie należy do miasta oraz ma nieuregulowany stan prawny. I tutaj pojawia się zasadniczy problem - do tej pory nie został ustalony właściciel nieruchomości. W styczniu 2022 r. PINB wystąpił do Sądu Rejonowego dla Warszawy – Woli w Warszawie z wnioskiem o stwierdzenie nabycia spadku, a więc określenie kręgu spadkobierców. W jego treści wskazano na prawdopodobieństwo zastosowania środków zabezpieczających na koszt właściciela budynku informując jednocześnie, że organ nadzoru budowlanego wykonując obowiązek za właściciela posiadałby wobec niego regres, którego wysokość może wynosić nawet kilkaset tysięcy złotych. Postępowanie jednak w dalszym ciągu trwa.
- W przedmiotowej sprawie podejmowane były liczne działania już od 2016 roku. Na dzień dzisiejszy w związku z nieuregulowanym stanem prawnym po ustanowieniu Kuratora na wniosek tut. Inspektoratu podejmowane są dalsze działania. – wyjaśnia Justyna Przygodzka, Naczelnik I Wydziału Terenowego PINB.

Kwiecień - Znany wolski mural zmienił adres. Oryginalny zostanie zasłonięty
W kwietniu pisaliśmy o charakterystycznym muralu "Moda na Wolę" na rogu ul. Żelaznej i al. Solidarności, który już wkrótce zostanie zasłonięty przez budowany narożny budynek. Ale już dziś mural w zmienionej kolorystyce trafił w nowe miejsce.
Mural autorstwa Igora Chołdy trafił na ślepą ścianę kamienicy przy ul. Żelaznej 91 w 2018 roku, po tym jak projekt artysty zwyciężył w konkursie zorganizowanym przez wolski Zakład Gospodarowania Nieruchomościami. Najlepiej wpisał się on założenia konkursu, zgodnie z którymi mural miał wzbudzać pozytywne odczucia, prezentować wysokie walory artystyczne oraz symbolicznie nawiązać do hasła „Moda na Wolę”. Kompozycja Chołdy, znanego również pod pseudonimem „Aqualoopa” jest inspirowana jego skojarzeniami związanymi z życiem ulicznym i dźwiękami dzielnicy z dzieciństwa: zielonym skwerem na skrzyżowaniu al. Solidarności i ul. Towarowej, gdzie stawały kiedyś cyrk i wesołe miasteczko, turkotem tramwajów, bazarami, oraz muzeum kolejnictwa, w którym artysta spędzał dużo czasu. Dzięki otwartej ekspozycji ściany mural utrzymany w niebieskiej kolorystyce szybko zyskał popularność wśród mieszkańców i przechodniów, stając się rozpoznawalnym, charakterystycznym oraz przyciągającym wzrok elementem tej okolicy.
Już wkrótce warszawiacy i warszawianki, a w szczególności mieszkańcy i mieszkanki Woli będą musieli pożegnać się z popularnym widokiem na mural „Moda na Wolę”. U zbiegu ul. Żelaznej i Solidarności trwają prace nad domknięciem kwartału zabudowy przed spółkę Moderna Holding. W związku z realizowaną zabudową narożnika, mural autorstwa Igora Chołdy (Aqualoopy) został przeniesiony. Nową lokalizacją dzieła jest ściana budynku przy ul. Ogrodowej 13/29. Mural pozostanie więc na Mirowie, jednak w mniej wyeksponowanym miejscu. Decyzję o przeniesieniu podjął inwestor w porozumieniu z wolskim Zakładem Gospodarowania Nieruchomościami. Projekt został dostosowany do zapisów miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, co przełożyło się m.in. na zmianę kolorystyki. Mural odsłonięto w 2024 roku, dzięki czemu charakterystyczny element street-artu pozostaje obecny w przestrzeni Woli, mimo planowanych zmian w jego pierwotnej lokalizacji.

Maj - Piesi przy dawnym pedecie górą. Ruszyła jedna z najbardziej wyczekiwanych inwestycji na Młynowie
W maju gorącym echem odbiła się zapowiedź startu prac nad przebudową skrzyżowania Wolskiej, Młynarskiej i alei „Solidarności” w ramach której zostały zlikwidowane wszystkie zejścia do podziemnego przejścia dla pieszych, a na powierzchni pojawiły się wygodne przejścia naziemne. Sam tunel nie został jednak rozebrany ani zasypany – miasto zdecydowało się zachować jego konstrukcję pod ziemią.
W maju rozpoczęła się jedna z najważniejszych i najbardziej wyczekiwanych inwestycji na Młynowie – przebudowa skrzyżowania ulic Wolskiej, Młynarskiej i al. „Solidarności”. Kluczową zmianą jest likwidacja zejść do przestarzałego przejścia podziemnego i wprowadzenie wygodnych przejść naziemnych, dostępnych dla pieszych, osób z niepełnosprawnościami, seniorów oraz rodziców z wózkami. Nowa organizacja ruchu przewiduje komplet przejść wokół całego skrzyżowania, co ułatwi dojście do trzech przystanków tramwajowych obsługiwanych przez siedem linii. Pojawią się także przejazdy rowerowe, będące zalążkiem przyszłej trasy wzdłuż Wolskiej i al. „Solidarności”. Inwestycja, finansowana w całości przez prywatnego inwestora i warta ponad 10 mln zł, nadal trwa, jednak duża część prac została już wykonana. Po zakończeniu Młynów zyska bezpieczniejszą, bardziej dostępną i uporządkowaną przestrzeń publiczną.

Czerwiec - Zamieszanie wokół wyboru dyrektora Wolskiego Centrum Kultury. Radni przeprowadzili kontrolę i zwołują nadzwyczajną sesję
Czerwiec na Woli upłynął pod znakiem zamieszania wokół nierozstrzygniętego konkursu na dyrektora Wolskiego Centrum Kultury. Komisja konkursowa nie wyłoniła zwycięzcy, co wywołało falę kontrowersji i wzajemnych zarzutów między kandydatami oraz pytania o prawidłowość procedury. Obecny dyrektor WCK zakwestionował sposób głosowania i twierdził że wygrał konkurs, a inni kandydaci wskazywali na możliwy konflikt interesów części członków komisji. Sprawą zajęli się radni Woli, którzy przeprowadzili kontrolę i zwołali nadzwyczajną sesję rady dzielnicy, domagając się wyjaśnień i dokończenia procedury zgodnie z regulaminem. W międzyczasie miasto ogłosiło nowy konkurs, a spór trafił na drogę sądową.

Lipiec - Nieczynna od ponad roku. Co z tężnią w Parku Sowińskiego?
W lipcu nagłaśnialiśmy sprawę nieczynnej tężni w Parku Sowińskiego, która z powodu awarii była wyłączona z użytkowania. Tężnia w Parku Sowińskiego to jedyna tężnia na Woli. Powstała w 2019 roku dzięki pomysłowi jednego z mieszkańców, który zgłosił projekt do budżetu obywatelskiego. W odróżnieniu od innych tężni w Warszawie, ta w Parku Sowińskiego nie jest typową tężnią, gdzie przez gałązki tarniny przelewa się solanka. Tutaj ze specjalnego urządzenia umieszczonego w centrum tężni wydobywa się suchy, bakteriobójczy aerozol, co pozwala na jego równomierne rozprowadzenie w całej przestrzeni i umożliwia korzystanie z tężni niezależnie od warunków atmosferycznych. Jednak od listopada ubiegłego roku nie działa. Ma to związek z zakończeniem się umowy na utrzymanie tężni solnej, którą zawarł w 2024 roku Urząd Dzielnicy Wola. Choć, jak wskazuje pomysłodawca tężni technicznie może ona działać nawet przy ujemnych temperaturach, na sezon zimowy jest zamykana. Jednak w zeszłym roku tężni nie otwarto wraz z początkiem wiosny i mieszkańcy nie mogą z niej skorzystać w sezonie letnim. Wejście do tężni zamknięte było na kłódkę.
- Mieszkańcy zgłaszali wielokrotne prośby o uruchomienie tężni i byli zapewniani, że tężnia zostanie otwarta, jednakże w dalszym ciągu nie mogą z niej korzystać. – twierdzi radny Marcin Hoffman (KO), Przewodniczący Rady Dzielnicy Wola, który zwrócił się do Zarządu Dzielnicy Wola z prośbą o interwencję oraz ponowne uruchomienie tężni.

Sierpień - Ulicami Woli przeszedł Marsz Pamięci. „Nie ma takiego kamienia, który nie jest uświęcony krwią”
W sierpniu, w 81. rocznicę Rzezi Woli, odbył się Marsz Pamięci Ofiar Cywilnych Powstania Warszawskiego. Uczestnicy przeszli spod Pomnika Ofiar Rzezi Woli na Cmentarz Powstańców Warszawy, oddając hołd ofiarom największej jednorazowej zbrodni na ludności cywilnej w czasie II wojny światowej. Rzeź Woli była jedną z najokrutniejszych i największych zbrodni dokonanych na ludności cywilnej w czasie II wojny światowej. W pierwszych dniach sierpnia 1944 roku, po wybuchu Powstania Warszawskiego, niemieckie oddziały SS, wspierane przez formacje kolaboracyjne, dokonały masowej egzekucji mieszkańców warszawskiej Woli. W ciągu zaledwie kilku dni, brutalnie zamordowano – według różnych szacunków – od 30 do ponad 50 tysięcy osób: mężczyzn, kobiet, dzieci, pacjentów szpitali, księży i całe rodziny. Celem było zastraszenie ludności cywilnej i stłumienie powstania w zarodku.
5 sierpnia, jak co roku, warszawiacy i warszawianki, a w szczególności mieszkańcy i mieszkanki Woli spotkali się u zbiegu ulic Leszno i al. „Solidarności”, by oddać hołd pomordowanym cywilom. Przed przemarszem odbyła się uroczystość pod pomnikiem Pamięci 50 Tysięcy Mieszkańców Woli Zamordowanych przez Niemców podczas Powstania Warszawskiego 1944, podczas którego odbył się apel pamięci, salwa honorowa oraz składanie kwiatów pod pomnikiem. Po uroczystościach setki mieszkańców i mieszkanek stolicy ruszyli ulicami Leszno, Okopową, al. „Solidarności” oraz Wolską. W trakcie marszu wyczytywane były nazwiska ofiar cywilnych Powstania. Po zakończeniu przemarszu w parku Powstańców Warszawy odbyło się zapalenie zniczy na kurhanie przy pomniku Polegli Niepokonani oraz rozświetlenie ekspozycji plenerowej „Zachowajmy ich w pamięci” przygotowanej przez Muzeum Powstania Warszawskiego, która już 8. raz w symboliczny sposób upamiętniają ponad 50 tys. mieszkańców stolicy, którzy zginęli lub zaginęli bez wieści w sierpniu i wrześniu 1944 roku. Zgromadzeni usłyszeli również słowa skierowane przez Wandę Traczyk – Stawską, a także nagranie z opowieścią Czesława Adamusika, świadka tamtych dni z Archiwum Historii Mówionej.

Wrzesień - Burzliwa dyskusja o ograniczeniu nocnej sprzedaży alkoholu na Woli. Mamy pełną relację
Na przełomie sierpnia i września spore kontrowersje wzbudziła negatywna opinia Rady Dzielnicy Wola w sprawie ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu. Radni KO wskazywali na brak jednoznacznych danych, przesunięcie problemu i niewielką liczbę uczestników konsultacji społecznych. W Gazecie Woli przedstawiliśmy pełen przebieg dyskusji podczas sesji rady dzielnicy, w której głos zabrali zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy ograniczeń.
8 sierpnia 2025 roku odbyła się sesja Rady Dzielnicy Wola, podczas której radni opiniowali dwa projekty uchwał dotyczące ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu. Pierwszy projekt, zgłoszony przez klub Lewicy i Miasto Jest Nasze, przewidywał zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach 22:00–6:00, natomiast drugi, przedstawiony przez prezydenta Warszawy, zakładał ograniczenie od 23:00 do 6:00. Oba projekty dotyczyły wyłącznie sklepów monopolowych i stacji benzynowych, pozostawiając dostępność alkoholu w lokalach gastronomicznych. Podczas obrad Rada Dzielnicy Wola wydała negatywną opinię wobec obu projektów stosunkiem głosów 13 – przeciw ograniczeniu, 6 – za ograniczeniem i 1 wstrzymujący się. 5 radnych nie uczestniczyło w głosowaniu. Przeciwko ograniczeniu byli radni Koalicji Obywatelskiej oraz jeden radny PiS. Wola tym samym dołączyła do grona dzielnic, które sprzeciwiły się ograniczeniom w nocnej sprzedaży alkoholu. Pozytywne opinie wyraziły tylko cztery z nich: Praga - Północ, Śródmieście, Bielany i Ochota.

Październik - Z Paryża na Wolę. Rzeźba Igora Mitoraja stanie w miejscu Polfy
W październiku została ogłoszona informacja o tym, że Wola zyska nową, wyjątkową ozdobę przestrzeni publicznej. Monumentalna rzeźba „Tindaro” autorstwa Igora Mitoraja, jednego z najwybitniejszych polskich artystów współczesnych ma wkrótce stanąć na Woli. Dzieło, które w zeszłym roku biło rekordy na rynku sztuki, znajdzie swoje miejsce na terenie inwestycji NOHO ONE powstającej u zbiegu ul. Karolkowej i Kasprzaka.
Nie ma rzeźby, która w ostatnim czasie wzbudziła tak wielkie zainteresowanie jak „Tindaro” Igora Mitoraja. Mierząca ponad cztery metry monumentalna rzeźba niespodziewanie pojawiła się wraz z początkiem września na placu Trzech Krzyży. Do Warszawy trafiła prosto z paryskiej dzielnicy biznesowej La Défense, gdzie zdobiła przestrzeń publiczną od 1997 roku. Wystawiono ją na Aukcji Rzeźby i Obiektów Przestrzennych, podczas której wylicytowano ją za 6,89 miliona złotych. To rekord cenowy artysty. Ważąca 2,6 tony rzeźba z patynowanego brązu jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych rzeźb Mitoraja. Przedstawia głowę młodego mężczyzny wzorowaną na Tyranderosie – mitologicznym królu Sparty i ojcu Heleny Trojańskiej. Twarz o idealnych, klasycznych rysach jest jednocześnie pełna pęknięć, wycięć i śladów „ran”. Ten świadomy zabieg nadaje rzeźbie charakter archeologicznego artefaktu – jakby została wydobyta z ruin dawnego świata. Mitoraj w swoich dziełach łączy piękno antyku z refleksją nad kruchością ludzkiego istnienia: fragmentaryczność jego rzeźb nie oznacza ułomności, lecz stanowi metaforę niepełności ludzkiego doświadczenia, przemijania i pamięci. Zielona patyna pokrywająca powierzchnię „Tindaro” potęguje wrażenie wiekowości, nadając jej szlachetną, ponadczasową aurę. Z tyłu rzeźby artysta umieścił dwa smukłe filary z reliefami i maską meduzy – motywem powracającym w jego twórczości. Dzięki temu „Tindaro” jest swoistą „rzeźbą w rzeźbie” – dialogiem artysty z samym sobą i z tradycją antyku. Prace przedstawiające różne ujęcia Tyranderosa autorstwa Mitoraja znajdują się m.in. na placu Armerina na Sycylii, placu dell’Anfiteatro w Lucce czy w ogrodach Boboli we Florencji.
Rzeźbę Mitoraja zakupiła spółka NOHO Investment, która aktualnie realizuje inwestycję ONE u zbiegu ulicy Karolkowej i Kasprzaka. I to właśnie w nowym kwartale na terenie dawnej Polfy na Woli ma stanąć to wyjątkowe dzieło sztuki.
– Chcemy, aby sztuka światowego formatu była częścią codzienności mieszkańców, a nie tylko eksponatem w muzeum. „Tindaro” to inwestycja w jakość życia i w tożsamość miasta. Redefiniujemy w ten sposób rolę inwestora, stając się mecenasem sztuki w przestrzeni publicznej – mówi Rafał Kula, prezes i współzałożyciel NOHO Investment. Jak dodaje inwestor, dzięki temu dzieło będzie dostępne nie tylko dla nabywców apartamentów, ale również dla mieszkańców Warszawy i odwiedzających miasto. - To przykład miastotwórczego podejścia, w którym architektura, design i kultura przenikają się, tworząc wspólną przestrzeń publiczną. – czytaliśmy w komunikacie NOHO.

Listopad - Nowa dyrektorka Wolskiego Centrum Kultury. Kim jest Katarzyna Doszczak-Fuławka?
W listopadzie stery w Wolskim Centrum Kultury objęła nowa dyrektorka powołana przez Prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Pierwszy konkurs na to stanowisko zakończył się fiaskiem, a opozycyjni radni oraz dotychczasowy dyrektor wskazywali na nieprawidłowości w procedurze głosowania. Dopiero w kolejnym konkursie udało się wyłonić nową dyrektorkę. Na łamach Gazety Woli przedstawiliśmy sylwetkę Katarzyny Doszczak-Fuławki.
Katarzyna Doszczak-Fuławka to animatorka kultury, artystka i menedżerka z wieloletnim doświadczeniem w pracy w instytucjach i organizacjach kulturalnych. Od lat tworzy i wdraża projekty zorientowane na rozwój społeczny, innowacje i partycypację. Specjalizuje się w strategiach rozwoju instytucji oraz budowaniu i wzmacnianiu potencjału zespołów. Jest absolwentką Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu, gdzie uzyskała dyplom w dwóch zakresach – pedagogiki sztuki i rysunku. Ukończyła również oraz studia podyplomowe MBA w zakresie zarządzania zespołami. Przez ostatnie lata kierowała instytucjami kultury na Dolnym Śląsku, w Bolkowie i Legnickim Polu, a także współpracowała z Narodowym Centrum Kultury w ramach programu Dom Kultury+ Inicjatywy lokalne. Jest współtwórczynią kolektywu Społeczny Dom Kultury, który działa na styku kultury, edukacji i aktywizmu.

Grudzień - Mieszkańcy Odolan chcą stworzenia parku linearnego. Niemal 800 osób podpisało petycję
W grudniu zakończyły się konsultacje społeczne w sprawie nowego planu miejscowego na Odolanach. To, co najczęściej słychać z ust mieszkańców, to potrzeba jeszcze większej ilości zieleni i zmiany przebiegu planowanego układu komunikacyjnego. Mimo licznych zastrzeżeń, mieszkańcy deklarują poparcie dla jak najszybszego uchwalenia dokumentu. – Każdy kolejny rok zwłoki sprawia, że mamy coraz mniejszy wpływ na ostateczny kształt tej przestrzeni – czytamy w petycji, której autorem jest mieszkaniec Odolan Łukasz Daleki, a którą podpisało niemal 800 osób.
Jednym z głównych punktów spornych podczas dyskusji publicznej podczas konsultacji stał się przebieg projektowanej drogi lokalnej oznaczonej symbolem 91 KDL, znajdującej się tuż za linią obecnej zabudowy po południowej stronie ul. Jana Kazimierza. Mieszkańcy postulowali rezygnację z jej realizacji w proponowanym kształcie na rzecz utworzenia parku linearnego, który połączyłby wschodnią i zachodnią część osiedla. Argumentowali, że obecny projekt, zakładający realizację jezdni, chodników i infrastruktury towarzyszącej, doprowadzi do redukcji istniejącego w tym miejscu drzewostanu, który obecnie pełni funkcję naturalnego bufora. Wskazywali również, że w zaproponowanym planie ilość zieleni jest wciąż niewystarczająca.
– To tak naprawdę jest droga i pas zielony w ramach drogi, także nie oszukujmy się, że będzie to jakimś parkiem linearnym. To jest nadal droga, gdzie (...) będą i chodniki i de facto na pewno zostanie wyciętych bardzo dużo drzew – punktował podczas dyskusji pan Łukasz, jeden z mieszkańców. – Moim zdaniem, jakbyście państwo chcieli rzeczywiście uwzględnić tutaj interes mieszkańców (...), to powstałby tutaj rzeczywiście w tym miejscu park linearny z prawdziwego zdarzenia – dodał.
Postulat utworzenia parku linearnego w tym miejscu stanowi główną oś wspomnianej petycji. Jej autor i sygnatariusze domagają się przeznaczenia całego pasa terenu pomiędzy istniejącą a planowaną zabudową pod zieleń urządzoną oraz rezygnacji z dwóch równoległych dróg na rzecz jednej, odsuniętej od obecnych osiedli.
Stanowisko projektantów planu było jednak odmienne. Argumentowali oni, że wyznaczenie drogi publicznej klasy lokalnej jest niezbędne dla prawidłowej obsługi komunikacyjnej nowych kwartałów zabudowy oraz zapewnienia dostępu do drogi publicznej dla poszczególnych nieruchomości. Przedstawiciele miasta podkreślali, że droga 91 KDL została zaprojektowana jako droga z szeroką strefą zieleni, a układ ten ma dodatkowo pełnić funkcję korytarza napowietrzającego. Wskazywali, że plan nie przesądza o dokładnym przekroju drogi, a jedynie wyznacza linie rozgraniczające, w ramach których muszą znaleźć się wszystkie niezbędne elementy, w tym szeroki pas zieleni.
- Uznaliśmy, że właściwym rejonem lokalizacji parku jest właśnie miejsce przy skrzyżowaniu ulicy Sowińskiej, bo to jest taki jakby naturalny środek ciężkości obszaru Odolan w tej północnej części. Wyraźnie mamy część wschodnią, nieco oczywiście większą i część zachodnią mniejszą, ale jeśli chodzi o taki element struktury kompozycyjnej przestrzennej, no to ulica Sowińskiego stanowi taki kościec, tą główną przestrzeń i tutaj staraliśmy się właśnie skoncentrować jak największy zespół różnego rodzaju funkcji publicznych [...]”- tłumaczyła główna projektantka planu







Napisz komentarz
Komentarze